Jakiś
czas temu teren za Halą Stulecia we Wrocławiu został częściowo
zamknięty, a na brzegu fontanny pojawiła się scenografia do widowiska
operowego „Latający Holender” R. Wagnera. Akurat byłem tam na spacerze i
udało mi się uwiecznić Halę Stulecia w niepowtarzalnej scenerii.
Zupełnie, jakby jakiś mag teleportował tam statek... ;)
piątek, 31 lipca 2015
„Latający Holender”
Etykiety:
Centennial Hall,
Hala Stulecia,
Latający Holender,
Olympus E-PL5,
Opera,
Poland,
Polska,
Scenografia,
Scenography,
The Flying Dutchman,
Wagner,
Wrocław
Czapla
Spotkana w zakolu wrocławskiej Ślęzy. Szkoda, że nie udało mi się podejść bliżej - chwilę po zrobieniu zdjęcia odleciała.
Etykiety:
Ardea cinerea,
Bend,
bird,
Czapla siwa,
Grey heron,
Olympus E-PL5,
Ornithology,
ornitologia,
Poland,
Polska,
Ptak,
River,
Rzeka,
Ślęza,
Wrocław,
Zakole
czwartek, 30 lipca 2015
Narodowe Forum Muzyki
Za miesiąc i kilka dni, czyli 4 września 2015 roku, otwarte zostanie Narodowe Forum Muzyki we Wrocławiu.
Wtedy też będzie można przyjrzeć się jego wnętrzu, w którym kryje się
kompleks sal koncertowych. Tymczasem prace na zewnątrz budynku są już na
wykończeniu, więc można dość swobodnie Forum obejść i obejrzeć. Na
pewno nie można mu odmówić rozmachu. Pytanie, czy wstrzeli się w gusta
Wrocławian? Moim zdaniem wygląda całkiem dobrze, mimo dużej bryły
budynku.
środa, 29 lipca 2015
wtorek, 28 lipca 2015
poniedziałek, 27 lipca 2015
Bokeh w kwiatki
Od dawna zamierzałem spróbować zabawy z fotografią z kształtowanym bokehem, złotą godziną i spryskiwaczem. A winowajczynią tego zamiaru jest Dominika Kubińska, która doprowadziła tę technikę do takiej perfekcji, że jej zdjęcie trafiło ostatnio do magazynu National Geographic.
Szalę przechylił świetny tutorial Dominiki,
który bardzo przystępnie opisuje jak bardzo tanim kosztem - wystarczy
zaledwie kilka akcesoriów biurowych - spróbować swoich sił w tworzeniu
takich magicznych kadrów.
Zaopatrzyłem się w niezbędne rzeczy i zrobiłem swoją nakładkę na obiektyw w wersji DIY:
Mając
wszystko gotowe, wystarczyło czekać na odpowiednią pogodę. Gdy ta
nadeszła, zabrałem żonę na fotospacer i ruszyliśmy na pobliską łąkę. Nie
wszystko i nie od razu szło gładko, mimo, że Ania zajmowała się mokrą
robotą (dosłownie) a ja tylko robiłem zdjęcia. Dużo czasu zajęło nam
ustalenie odpowiedniej techniki i ustawień, a i nasz spryskiwacz okazał
się nie najlepszy do takich zabaw (bardzo drobne krople). Koniec końców
doszliśmy do jako-takiej wprawy i bardzo szybko (nie zdążyła się
skończyć złota godzina) zapełniliśmy kartę pamięci. Nawet nie
wymieniałem jej na pustą, bo już nie miałem sił na dłuższe
fotografowanie i stwierdziłem, że zobaczę potem na komputerze, czy
cokolwiek wyszło - w końcu to tylko pierwsza próba.
Ku
mojemu zdziwieniu okazało się, że w gąszczu setek zdjęć znalazło się
kilka, które mógłbym opublikować. Wciąż daleko im do perfekcji, ale i
tak jest nieźle. Jestem zafascynowany kształtowanym bokehem - to
technika o wielkim potencjale i na pewno będę jej nie raz próbował w
przyszłości. Ale to już inna bajka i po tej ścianie tekstu pora na
zdjęcia. Mam nadzieję, że przyjemnie się je ogląda.
Etykiety:
Bokeh,
Deszcz,
DIY,
Dominika Kubińska,
Flowers,
Golden hour,
Kwiaty,
Olympus E-PL5,
Rain,
Rosa,
Shaped bokeh,
Spray,
Spryskiwacz,
veinaaa,
Złota Godzina
sobota, 25 lipca 2015
Krasnale na upały!
Jakiś czas temu na wrocławskim rynku pojawiły się krasnale zraszające
okolicę wodą. I jak przystało na "miasto spotkań" zaraz przyciągnęły do
siebie inne krasnoludki. ;)
piątek, 17 lipca 2015
piątek, 10 lipca 2015
W Krainie Czarów...
...czyli po drugiej stronie lustra. Dzisiejsze zdjęcia pokazują świat w lustrzanym odbiciu, często też w krzywym zwierciadle.
poniedziałek, 6 lipca 2015
Tak ciężko zapomnieć.
UWAGA: To zdjęcie nie ma na celu kogokolwiek, czy czegokolwiek obrazić, wyśmiać ani upokorzyć i bynajmniej nie chcę nim urazić czyichś uczuć.
Chcę tylko pokazać jak bardzo w naszą pamięć wryły się niektóre nazwy, czy symbole razem z określonym znaczeniem i jak mocno przywarły do nich pewne metki. Na przykład, komu dziś swastyka kojarzy się z czymś innym, niż nazizmem, hitlerowskimi Niemcami i nienawiścią rasową? Mało kto wie/pamięta już, że znak ten powstał ponad 2000 lat temu jako symbol szczęścia i pomyślności.
Chcę tym zdjęciem zadać pytanie - kiedy, jeśli w ogóle, te złe skojarzenia znikną? I czy powinny zniknąć, czy raczej trwać, żebyśmy nigdy nie zapomnieli, na jakie błędy ludzkość nigdy więcej nie może sobie pozwolić?
piątek, 3 lipca 2015
XI Małopolski Piknik Lotniczy
W
ubiegłą niedzielę wybrałem się z rodziną na drugi dzień XI Małopolskiego
Pikniku Lotniczego, który odbył się w Muzeum Lotnictwa Polskiego
w Krakowie na lotnisku Rakowice-Czyżyny. Pogoda delikatnie mówiąc nie
dopisała (lało) i niektóre atrakcje się nie odbyły, ale i tak było
świetnie.
(Adres internetowy strony Pikniku: http://www.pikniklotniczy.krakow.pl)
Po
przejściu przez hangary muzealne, przeczekaniu najgorszej ulewy i
oglądnięciu wystawy udaliśmy się w kierunku pasa startowego, gdzie
odbywała się główna część imprezy - pokazy lotnicze. Z samego muzeum
zdjęć nie mam, bo nie bardzo mnie to ciekawiło, a i warunki do zdjęć
były ciężkie - było strasznie ciemno. Zaraz po wyjściu z hangarów
zobaczyliśmy pierwsze maszyny szalejące po niebie. Pogoda była okropna i
niestety większość zdjęć jest dosyć szara i ziarnista...
Niestety nie wiem, jak nazywała się ta grupa.
Po drodze minęliśmy mnóstwo straganów i stoisk, na których królowały te z jedzeniem i piwem, oraz militaria.
Gdy
wreszcie dotarłem do barierek przy pasie startowym i przepchałem się
przez publikę, aby mieć dogodne miejsce do fotografowania pokazów
zobaczyłem wreszcie właściciela głosu, który towarzyszył nam od kiedy
wyszliśmy z hangarów. Nie wiem niestety jak ten pan się nazywa, ale mogę
z pewnością powiedzieć, że wie dużo o lotnictwie i kocha o tym mówić.
Słuchało się go z przyjemnością i przy okazji można było się dowiedzieć
wiele ciekawych rzeczy, także o tym, co się aktualnie dzieje na niebie.
Jeśli powiększycie sobie te zdjęcia, to zobaczycie, jak wtedy padało. ;)
Pierwszym statkiem powietrznym, jaki obserwowałem z tamtego miejsca był jeden z najmniejszych śmigłowców.
Następnie
nadszedł czas na (moim zdaniem) najciekawszy występ tego dnia. Był to
lot Jurgisa Kairysa, który zaraz po oderwaniu się od pasa wykonał swój
numer popisowy, czyli "kobrę" - poderwał dziób do góry i przez chwilę
leciał spodem maszyny do przodu. Pierwsza moja myśl była taka, że coś
się stało i zaraz będzie katastrofa. Powtórzył ten manewr kilkakrotnie
na niebie, a i inne jego popisy zapierały dech w piersiach.
Jak widzicie, to starszy człowiek, ale lata tak niesamowicie, że jestem przekonany, iż jaja ma co najmniej ze stali. ;)
Potem wystartował samolot będący własnością muzeum i mimo sędziwego wieku maszyny, pilot dał bardzo ładny pokaz.
Jeszcze starszy ale też jary samolocik szalał po niebie jakiś czas potem.
Kolejnym
bardzo ciekawym pokazem były popisy w wykonaniu grupy lotniczej
"Firebirds". Świetnie oglądało się ich wyczyny, takie jak ewolucje
grupowe przy odległościach ok. 1,5m między samolotami, przeloty na
granicy zderzenia, czy "malowanie" dymem po niebie. Zwłaszcza, że
występowali przy akompaniamencie muzyki, między innymi jednego z moich
ulubionych zespołów - Within Temptation.
Potem
były też inne atrakcje, np. przelot wojskowego samolotu transportowego
CASA C-295, czy popisy odrzutowca. A na koniec pan Kairys znów wzbił się
w niebo i wykonał drugi pokaz. Było co oglądać. :)
Jeszcze na koniec garść różnych zdjęć z Pikniku:
A dla tych, którzy wolą ruchome obrazki film z Pikniku:
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





































































































