Ostatnio
coraz częściej montuję do Olympusa E-PL5 obiektyw Helios 44-2, stosując
adapter, ale nie w celu fotografowania makro. Używanie obiektywu
manualnego to ciekawe wyzwanie, ale jednocześnie przyjemny sposób
fotografowania, gdy chcemy mieć wpływ na przysłonę i ostrość -
ustawianie ich pierścieniami na obiektywie wydaje mi się bardziej
responsywne i wygodniejsze. Ponadto mój Helios zdaje się, w sposób,
którego wytłumaczyć nie umiem, ciekawiej oddawać obraz niż kitowe
M.Zuiko. I tworzy piękny, okrąglutki bokeh, bo jego przysłona ma dużo
listków. Do dzisiejszego wpisu trafia galeryjka z ostatniego
fotospaceru, na którym ani razu nie pokusiłem się, żeby zastąpić Heliosa
innym obiektywem.
poniedziałek, 8 lutego 2016
niedziela, 7 lutego 2016
Ognie na wodzie.
Wieczorne
long-exposure z Krakowa, a na nim Wisła z Mostem Dębnickim, a zaraz
obok Jubilat - chyba najstarszy w mieście dom handlowy. Prawda, że
światła odbijające się w wodzie przypominają nieco płomienie z
gigantycznych palników? :)
Etykiety:
dębnicki,
Długa ekspozycja,
jubilat,
Kraków,
Long-exposure,
Most,
neony,
Noc,
Ognie,
Olympus E-PL5,
Płomienie,
Rzeka,
światła,
wieczór,
Wisła,
Woda
sobota, 6 lutego 2016
Fotocepcja #4 - podwójna.
| Podwójna fotocepcja - na tym zdjęciem sfotografowałem fotografa, fotografującego fotografkę. :) |
„Fotocepcja” to seria wpisów, w których
głównym tematem są fotografowie przy pracy. Staram się ich uchwycić w
naturalny sposób, nieświadomych, że sami są fotografowani.
Etykiety:
Fotocepcja,
Fotograf,
Fotografka,
Krakowskie Przedmieście,
Olympus E-PL5,
Photo,
Photoception,
Photographer,
Warsaw,
Warszawa,
Zdjęcia,
Zdjęcie
piątek, 5 lutego 2016
czwartek, 4 lutego 2016
Domowe faworki.
Tłusty
Czwartek w Polsce chyba nie może się obyć bez pączków i faworków. Moja
żona i ja zrobiliśmy (chociaż ja głównie zawijałem) w tym roku domowe
faworki. Te słodkie ciasteczka, nazywane też chrustami, są lżejsze i
mniej tłuste od pączków, choć równie pyszne. Szczególnie te własnej
roboty. Przepisu nie podam, bo były robione z książki. Powiem tylko, że
była to wersja z masłem i spirytusem (są też z margaryną i octem). A Wy
sami robicie pączki, faworki, albo inne łakocie na Tłusty Czwartek, czy
raczej kupujecie gotowce?
wtorek, 2 lutego 2016
Stacja Mercedes
W Warszawie, pod Alejami Jerozolimskimi, na obrzeżach parku Marszałka Rydza-Śmigłego, znajduje się, działająca tylko w sezonie letnim, kawiarnia Stacja Mercedes.
Poza gastronomią lokal oferuje różne występy, koncerty, projekcje
filmowe, czy wernisaże. A mnie zaciekawiło okno w kształcie logo
Mercedes-Benz.
|
Etykiety:
Aleje Jerozolimskie,
Cafe,
Kawiarnia,
Logo,
Lokal,
Mercedes-Benz,
Okno,
Olympus E-PL5,
Park,
PolskaPoland,
Stacja Mercedes,
Warsaw,
Warszawa,
Window
poniedziałek, 1 lutego 2016
Zabawy z makro.
Dawno nie publikowałem żadnych zdjęć typu makro, mimo że już dłuższy czas mam wszystko, co potrzeba, by mój Olympus mógł je robić - adapter do m42, pierścienie pośrednie i obiektyw Helios 44-2 z Heliosa. Nie muszę już stosować łopatologicznej metody z czasów starego kompaktu Sony - przykładania obiektywu pod obiektyw. Mimo to, jakoś nie mogłem się zabrać za makro. Kilka razy próbowałem, ale efekty były tak słabe, że zdjęcia nie szły nawet pod obróbkę. No i w te zimniejsze miesiące ciężko o warunki i obiekty. W końcu jednak wziąłem się za siebie i na jednym z porannych spacerów, gdy słońce świeciło, a trawę pokrywał mróz zrobiłem wreszcie kilka zdjęć. A dzisiaj spróbowałem zdjęć makro w domu ze sztucznym oświetleniem i statywem. Niestety nie dysponuję studiem, ani chociaż white boxem, więc musiało mi wystarczyć zaaranżowane odpowiednio oświetlenie domowe i ekranowanie lampy błyskowej folią aluminiową.
.
.
Na spacerze.
.
.
W domu.
.
.
Aktualizacja:
Jedno z moich zdjęć zostało wyróżnione w Polish Photography Commuity.
Dziękuję! :)
Etykiety:
Cegła,
Faktury,
Film,
Fotografia zbliżeniowa,
Helios 44-2,
Kaktus,
Klisza,
Kora,
Kumin,
Lalka,
Liść laurowy,
Makro,
Natura,
Olympus E-PL5,
Pierścienie pośrednie,
Porsche Carrera,
Tiny Kitty Collier,
Tonner
sobota, 30 stycznia 2016
piątek, 29 stycznia 2016
Kwiaty i owoce.
Za
oknem szaro, ponuro, mokro i nieprzyjemnie. Słońce czasem łaskawie
pojawi się z rana, czasem wieczorem. Już lepiej żeby śnieg sypał, bo
wtedy przynajmniej jest ładnie. Na szczęście można powspominać
cieplejsze dni, a nie ma nic lepszego, by przywołać wspomnienia, niż
fotografie. Tak więc dzisiaj może mało ambitne, może mało wyszukane, ale
rozgrzewające duszę (przynajmniej moją) zdjęcia kwiatów i owoców. Tak
po prostu. :) Zdjęcia z różnych, ale raczej tych cieplejszych miesięcy
ubiegłego roku.


czwartek, 28 stycznia 2016
"Patrzeć na słońce wstające"
Jeszcze
nie tak dawno temu, gdy śnieg wciąż zalegał dość grubą warstwą, a rzeki
były z lekka skute lodem, wybrałem się z żoną na poranny, zimowy
spacer. Pogoda zapowiadała się piękna, co mnie cieszyło, bo chciałem
złapać trochę słońca po pobycie w szpitalu. Idąc do pobliskiego parku
zauważyliśmy, że słońce zaczyna się powoli wychylać nad horyzont i lizać
promykami bloki oraz wyższe drzewa. Gdy zostawiliśmy betonowy las za
sobą i szliśmy przez działki zobaczyliśmy coś niesamowitego. Na każdym
drzewie, na najwyższych gałęziach siedziało mrowie ptaków. Każdy był
zwrócony przodem do słońca i wydawał się wręcz zahipnotyzowany przez
pierwsze promienie docierające doń z naszej gwiazdy. Gdy przechodziliśmy
obok, ptaki odlatywały spłoszone, tylko po to, by pośpiesznie wylądować
gdzie indziej, lub po chwili wrócić na stare miejsce.
Aktualizacja: Dzięki marianfoto wiem, że to Kwiczoły.
Aktualizacja: Dzięki marianfoto wiem, że to Kwiczoły.

Ten widok przypomina mi fragment opowiadania "Falując na wietrze" Edwarda Stachury, który chciałbym zacytować:
"Po co, tak pytam, oczy są? Ja teraz stanąłem. Ja teraz stanąłem i patrzyłem na wschód, i mówię, że oczy o tej godzinie są po to, żeby patrzeć na słońce wstające. Bo to jest prawdziwa największa sława i jeszcze raz mówię, że ludzie o tej godzinie powinni wszyscy na progi swoich domów wychodzić, bo niewiele jest nam dane, niewiele jest nam dane. I przecież wiemy, wiemy, tę jedną rzecz najsławniejszą, że przecież kiedyś, gdzieś tam, kiedyś, gdzieś tam przecież, gdzieś tam umrzemy, zginiemy, w. ziemię nas zakopią, w piach, ciemności nas pokryją. Wieczne ciemności nas pokryją i nigdy już światło nas nie dotknie, nigdy już więcej nie odbije się w naszych oczach blask. Dlatego, przez tę pamięć, mówię, ludzie w porze świtania powinni na progi swoich domów wychodzić i przywitać dzień wstający, słońce wschodzące nad półkulą. Bo przecież, kiedyś, gdzieś tam, kiedyś..."
Myślę,
że Stachura miał dużo wspólnego z takim ptakiem, który po mroźnej nocy
grzeje pióra w słońcu, by potem ruszyć gdzie skrzydła poniosą. Tylko, że
te ptaki, które widziałem nie są tak samotne jak on był. No, ale to
temat raczej na felieton, a to blog o fotografii. ;) A chciałem się
podzielić zdjęciem samego wschodu słońca, który był bajeczny i
rozgrzewał nie tylko twarz, ale też duszę.
Etykiety:
Chmury,
Drzewo,
Falując na wietrze,
Krajobraz,
Most,
Niebo,
Olympus E-PL5,
Opowiadanie,
ornitologia,
Park Tysiąclecia,
Polska,
Proza,
Ptaki,
Rzeka,
Słońce,
Stachura,
Ślęza,
Wrocław,
Wschód,
Wschód Słóńca
środa, 27 stycznia 2016
Wieczorny Wawel.
Krakowskie wzgórze Wawel ozdobione jest wyjątkowo pięknymi zabytkami
architektury. Szczególnie pięknie wyglądają one nocą, gdy są bajecznie
oświetlone i odbijają się w Wiśle. Na moim zdjęciu, zrobionym z Mostu
Grunwaldzkiego, licząc od pierwszego planu, znajdują się Bulwar Poleski,
rzeka Wisła i wzgórze Wawel wraz z Zamkiem Królewskim i bazyliką
archikatedralna św. Stanisława i św. Wacława.
Etykiety:
Architektura,
Bazylika,
Bulwar,
Długa ekspozycja,
Kraków,
Long-exposure,
Miasto,
Noc,
Oświetlenie,
Polska,
Rzeka,
Wawel,
wieczór,
Wisła,
Zabytki,
Zamek Królewski
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























