Translate

czwartek, 19 maja 2016

Tężnia Sztuki

Ostatnio pisałem o wrocławskim Placu Wolności pod Narodowym Forum Muzyki i wspominałem co nieco o jego historii. Dzisiejsze zdjęcia również pochodzą z tego miejsca, a dokładniej z instalacji artystycznej pod nazwą "Tężnia Sztuki". Jest to drewniana konstrukcja, wypełniona eksponatami powystawowymi, zbieranymi przez autora (Robert Kuśmirowski) przez ostatnie 12 lat. Powstała ona aby promować Lublin do ESK, a teraz trafiła do Wrocławia, gdzie postoi do czerwca, by następnie wyruszyć do Berlina. Znajdują się tam przeróżne sprzęty, niektóre bardzo stare, niektóre nowsze. Niektóre rozpoznałem, a co do funkcji innych mam małą lub zerową wiedzę. Od świata zewnętrznego przedmioty te dzieli tylko metalowa krata i zamysł autora jest taki, by wszystko to korodowało pod wpływem różnych warunków atmosferycznych.


Tężnia Sztuki 1 

Tężnia Sztuki 2 

Tężnia Sztuki 3


Więcej o Tężni Sztuki:


wtorek, 17 maja 2016

Plac Wolności i NFM

Zdjęcie przedstawia wrocławski Plac Wolności, Narodowe Forum Muzyki oraz niebo nad nimi, ale chciałbym podzielić się jeszcze czymś, co odkryłem szukając nazwy placu. Na początku tego wieku został tam wybudowany skatepark, a żeby było taniej i "wandaloodpornie" wybudowano go z betonu, a nie np. ze sklejki czy tworzyw sztucznych, jak w większości takich miejsc. Jakieś pięć lat później miał tam miejsce śmiertelny wypadek, po którym skatepark zamknięto i wyburzono. Czemu tak często oszczędność jest ważniejsza od bezpieczeństwa, o którym ludzie przypominają sobie dopiero, gdy stanie się coś złego? Czy ta oszczędność warta byłą ludzkiego życia, które jest bezcenne?

poniedziałek, 9 maja 2016

Na mniszku.

Chciałem zrobić makro kwiatu miszka, gdy na jego płatku wylądował owad, którego niestety nie potrafię zidentyfikować. Udało mi się zrobić mu zdjęcie. :)


Zdjęcie zrobione zestawem Olympus E-PL5 + Adapter M42 + Telekonwerter + Pierścienie pośrednie + Helios 44-2.

środa, 4 maja 2016

sobota, 30 kwietnia 2016

Majówka

Większość z Was już pewnie rozpoczęła długi weekend, a że pogoda zrobiła się piękna, to nic, tylko nad wodę i grillować. Ja co prawda zamiast majówki mam w tym roku harówkę, ale może znajdę trochę czasu na odpoczynek. ;)

W każdym razie chciałbym Wam życzyć miłego grillowania, wylegiwania na trawie, czy czegokolwiek innego, co będziecie robić. :)

Zdjęcie z ubiegłorocznego sierpnia, ale chyba nieźle oddaje klimat wylegiwania się nad wodą.

środa, 27 kwietnia 2016

Powrót

Tak, to była długa przerwa. Trochę jeszcze chorowałem, Olympus był w naprawie, w Zenicie zerwała mi się klisza i przez to wszystko jakoś tak straciłem zapał do fotografii. Ale to już na szczęście minęło i teraz wracam. Kto wie, może taka przerwa zrobi dobrze moim przyszłym zdjęciom? Może popatrzę na te stare i wyciągnę jakieś wnioski, dzięki którym poprawię swoje umiejętności? Czas pokaże. A dzisiaj wrzucam fotografię zrobioną Olympusem po naprawie. To świetne uczucie znów móc normalnie robić zdjęcia!


Kościół św. Wojciecha we Wrocławiu

czwartek, 17 marca 2016

Rybobranie.

Troszeczkę się mój blog zastał. To przez grypę, która przykuła mnie do łóżka na jakiś czas, ale na szczęście powoli odpuszcza. Tymczasem oddałem do naprawy Olympusa, w którym wyświetlacz prawie nie nadawał się już do użytku. To oznacza, że przez co najmniej dwa tygodnie będę oczyszczał archiwum. To dobrze, bo nazbierało się w nim dużo zdjęć. I wykorzystam ten czas na fotografię Zenitem 122.

Tak więc dzisiaj zdjęcia z archiwum, a dokładniej z września 2015, gdy wciąż było jeszcze ciepło, a nad Odrą roiło się od wędkarzy łowiących ryby i resztkę lata.



OLYMPUS DIGITAL CAMERA



wtorek, 8 marca 2016

Dzień Kobiet.

Drogie Panie oraz Panny, a także te mniejsze Kobiety - absolutnie wszystkie przedstawicielki płci pięknej - chciałbym Wam życzyć wszystkiego najlepszego w Waszym dniu i podziękować, że jesteście i pozwalacie nam, facetom dla Was żyć i upiększacie sobą ten świat. Mam nadzieję, że zostałyście już dziś obsypane kwiatami i dorzucam od siebie cyfrowe tulipany. ;)

P3080931.JPG

poniedziałek, 7 marca 2016

Kamieniec Ząbkowicki i okolice.

Licząca sobie około tysiąca lat wieś Kamieniec Ząbkowicki zainteresowała tydzień temu mnie i moją żonę jako miejsce niedzielnego "wypadu" turystycznego głównie ze względu na zabytkowy pałac. Mnie zaciekawiły też okoliczne zbiorniki wodne, w pobliżu których chciałem spróbować dziennych long-exposure z filtrem. Czy ta wycieczka okazała się warta godzinnej jazdy z Wrocławia i dwudziestokilometrowego spaceru? O tym w dalszej części wpisu.

Kamieniec powitał nas całkiem ładnym - choć pozbawionym kas i straszącym zaniedbanymi nieco toaletami - dworcem kolejowym. Do właściwej części miejscowości, w której znajdują się zabytkowe obiekty, mieliśmy spory kawałek drogi do przejścia. Wieś ta okazała się bardziej przypominać małe miasteczko: co prawda było tu wiele domków jednorodzinnych, ale im dalej szliśmy, tym więcej widzieliśmy bloków mieszkalnych. Miejscowość ta leży na dość górzystym terenie, więc wieże pałacu zobaczyliśmy dopiero w połowie drogi - sterczały posępnie z zamglonego lasu-parku. Mgła była dosyć obfita, a i ogólnie pogoda była nieszczególna - zachmurzone niebo i raczej niska temperatura nie umilały spaceru.

Pierwszym obiektem, do jakiego trafiliśmy był dawny ewangelicki kościół Trójcy Świętej, służący obecnie jako sala koncertowo – wystawiennicza. Potocznie nazywany jest "czerwonym kościółkiem".





W jego sąsiedztwie umiejscowiony jest parking dla autokarów, a z drugiej strony mały park. Za nim i za rzeką Budzówką leży zespół klasztorny opactwa cysterskiego:


Spod czerwonego kościółka, spomiędzy drzew spogląda ze wzgórza monumentalny Pałac Księżnej Marianny Orańskiej.

Wspinając się na wzgórze i widząc coraz dokładniej budynek pałacu, zauważaliśmy coraz więcej śladów zniszczeń. Pałac ten jest piękny, niemal bajkowy, ale niestety w bardzo złym stanie. Druga wojna światowa odbiła na nim swoje piętno, a zaraz potem został rozgrabiony i spalony przez sowietów. Także polscy szabrownicy nie mieli dla niego litości. W czasach komuny nikt nie przejmował się tym, żeby zadbać o ten zabytek i dopiero gdy w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku został wydzierżawiony prywatnemu przedsiębiorcy, rozpoczęły się prace nad jego rekonstrukcją. Kilka lat temu został przejęty przez gminę, która kontynuowała remont. Pałac można zwiedzać dopiero od trzech lat, chociaż wciąż jest w dużej mierze zniszczony i jeszcze wiele pracy oraz pieniędzy będzie potrzebnych, żeby wrócił jego dawny blask.

Do tylnej części pałacu prowadzi ścieżka, z której widać dawną pompownię wody i gazownię.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jakkolwiek niesamowicie i monumentalnie by ten pałac nie wyglądał od strony miasta, to dopiero od tyłu widać jego pełne piękno. Wieże, arkady, dawny ogród z fontannami - to wszystko aż prosi się o odnowienie i dopieszczenie. I - akurat, gdy tam byliśmy - spomiędzy chmur wyjrzało słońce. Po raz pierwszy i ostatni tego dnia. Pałac w słońcu wyglądał jeszcze piękniej. Nie mogłem tego nie wykorzystać i nie zrobić kilku zdjęć. W tym panoramy. A nawet dwóch.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA


OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Szkoda tylko, że cały teren na zewnątrz pałacu to jeden wielki plac budowy i trwają tam wciąż prace remontowe, przez co nie można tam się przejść i pozwiedzać.
Kawałek dalej znajdują się zbiorniki wodne, które zasilały pałacowe fontanny i baseny. Są w jeszcze gorszym stanie i nie wygląda na to, żeby ktokolwiek się nimi przejmował. W wielu miejscach się rozpadają i porastają mchem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pałacowy park jest ogromny i przypomina raczej las. Jest pełen ścieżek, szlaków turystycznych, stawów, zrównanych z ziemią ruin budynków, a gdzieniegdzie osunęła się ziemia, odsłaniając ciekawie wyglądające skały.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W parku było też mnóstwo ptaków i wiewiórek. Co chwila widzieliśmy dzięcioły, a słychać je było prawie cały czas. Niestety żadnego nie udało mi się sfotografować.

Jednak najciekawszym obiektem znajdującym się tam jest chyba Mauzoleum Hohenzollernów. Niestety również jest bardzo zniszczone. Co prawda ktoś próbował je ogrodzić, ale na nie wiele się to zdało - z ogrodzenia nie zostało prawie nic, a budynek jest pomazany farbą w sprayu i zaśmiecony. Jestem pewien, że wieczorami przesiadują tam tzw. "elementy społeczne".

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mauzoleum to znajduje się na drugim końcu parku. Po wyjściu z niego zobaczyliśmy całkiem ładną, nawet pomimo kiepskiej pogody panoramę. Widać było stamtąd dworzec, na którym wysiadaliśmy, rozległe polany, na których pasły się sarny i wieś Byczeń, którą potem minęliśmy po drodze do zbiorników. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wieś Byczeń okazała się być całkiem uroczym miejscem, pełnym starych, ale ładnych domków ulokowanych na pagórkach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dalsza droga coraz bardziej nam się dłużyła ze względu na sporą odległość do zbiorników, które chciałem sfotografować i przez to, że byliśmy już trochę zmęczeni. Coraz mniej chciało mi się robić zdjęcia i coraz bardziej przerażała nas droga powrotna. Po drodze mijaliśmy wiele stawów, przy niektórych były kopalnie. Przez pewien czas towarzyszyła nam rzeka Nysa Kłodzka. Jednak najbardziej zaciekawiły nas kwitnące wierzby - ich gałęzie zdobiły całkiem już ładnie rozwinięte bazie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po bardzo, bardzo długim marszu dotarliśmy w końcu do zbiornika wodnego Topola. Nie mieliśmy już sił iść dalej, a widok okazał się nieciekawy. Szkoda było nawet ustawiać statyw. Duże zachmurzenie i straszna mgła nie pomagały. Może przy lepszej pogodzie można by tam zrobić jakieś ciekawe zdjęcia. Zrobiliśmy sobie tam dłuższy postój, po czym ruszliśmy najkrótszą drogą do dworca w Kamieńcu. Już całkowicie straciłem zapał do robienia zdjęć i spakowałem aparat i torbę z obiektywami do plecaka. Czekał nas jeszcze długi "spacer", na który nie mieliśmy już zbytniej ochoty, tym bardziej, że trzeba było wracać tą samą drogą prawie pod mauzoleum i dopiero tam mogliśmy skrócić sobie drogę. Na miejscu wykończeni poszliśmy na peron i umililiśmy sobie oczekiwanie na pociąg partią gry w Scrabble.

Czy było warto odwiedzić Kamieniec Ząbkowicki i jego okolice? Myślę, że tak, ale tylko ze względu na jego zabytki, których nie ma jednak zbyt wiele. Gdybym wcześniej wiedział, jak to będzie wyglądać, to nie szedłbym dalej, niż do Byczenia. Mimo wszystko pałac jest piękny i odwiedzę go koniecznie, gdy zrobi się bardziej zielono i będzie ładna pogoda.